Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Barbosa Duo to nie tylko zabawa – następnym razem proszę się samemu przekonać:)

Barbosa Duo to nie tylko zabawa – następnym razem proszę się samemu przekonać, bo mają w planach jeszcze kilka koncertów w Polsce.

Wagner Barbosa i Kuba Pałys wystąpili w łódzkiej „Bawełnie”, jako duet, bowiem tym razem nie mógł przyjechać Rafael Mota, znakomity perkusjonista, który zazwyczaj uzupełnia skład tego zespołu.
Od początku, jak tylko usłyszałem o planowanej trasie koncertowej Barbosa Duo, nie miałem jakichkolwiek wątpliwości, że ich muzyka wybroni się swoim kameralnym klimatem. Byłem pewny, że Wagner Barbosa znakomicie sobie poradzi z przearanżowaniem poszczególnych utworów, aby zabrzmiały inaczej, a przy tym naprawdę oryginalnie – oczywiście przy zachowaniu ich podstawowych walorów rytmicznych, jak również bez naruszania tych pięknych melodii.

Wiedziałem, że doskonale potrafi współtworzyć muzykę z Kubą Pałysem, nie bojąc się odważnie improwizować. W końcu znają się przecież od lat, a dokładniej od czasów studiów w Brazylii, a co za tym idzie, wielokrotnie mieli okazję bawić się muzyką podczas koncertów.

Tak, bawić się muzyką. To chyba najlepsze określenie tego, co robią z brazylijskimi schematami muzycznymi, niekiedy łamiąc ich reguły, albo mieszając ze sobą przeróżne odmiany tej muzyki. Brazylia jest niejednolita, zwłaszcza jeśli chodzi o współczesną muzykę. Tam, każdy region ma swoją styl – powtarza mi Kuba, opowiadając z pasją o tym kraju.

Ich koncert za każdym razem ma być formą zabawy, stąd wiele cytatów w ich kompozycjach, bądź coverów, jak chociażby „No Woman No Cry”.

Przecież, aby dobrze sie bawić, potrzebna jest intereakcja z publicznością, a ta najlepiej reaguje na piosenki, które zna doskonale. Wystarczy więc dobrać odpowiednie utwory, dające się przekonywująco zagrać po brazylijsku, by usłyszeć, jak wszyscy chóralnie śpiewają, a nawet zobaczyć prawdziwie gorący taniec pomiędzy stolikami.

Barbosa

Tak było w „Bawełnie”, gdy z jednej strony Portugalczycy, z drugiej Polacy kołysali bioderkami:).

Jak ważne jest ułożenie koncertu, można było zauważyć, gdy umiejętnie zmieniali klimat po dłuższym roztańczeniu, niespodziewanie wprowadzając nostalgiczny nastrój swoimi piosenkami.

Zwłaszcza autorskie utwory Barbosy mają właśnie taki posmak, jakby w tym młodym, bardzo zdolnym kompozytorze tkwiły doświadczenia wielu pokoleń, grających brazylijską muzykę.
W jego piosenkach można odnaleźć wiele refleksyjnych momentów, które stają się punktem wyjścia dla opowiadanej historii, jak również do poszukiwania własnej formy muzycznej.

Zwłaszcza wtedy można wyraźnie usłyszeć, jak znakomicie Barbosa aranżuje swoje kompozycje, które tylko z pozoru wydają się prostymi melodiami, tylko z pozoru…

I wtedy również się wydaje, że jeszcze bardziej zatrzymuje słowo przez niego wyśpiewane. Zabiera wręcz oddech emocja w jego głosie, ukazując prawdziwą osobowość Wagnera Barbosy.

A potem grają „ogórek, ogórek…”, albo Kuba Pałys opowiada, jak to w Brazylii, albo…

Ale o tym nie będe pisał w tej relacji, bo przecież wszyscy mogą to usłyszeć, jeśli wybiorą się samemu na koncert Barbosa Duo.

Tak, nie zawiedli moich oczekiwań. Powiem więcej, niezmiernie się cieszę, że tam byłem, miód i… a nie, piłem tylko kawę:).

Poleć znajomym / udostępnij: