Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Dominic Miller – dla wielu po prostu gitarzysta Stinga – wydaje nową płytę!

Już na początku odkrywam, że Dominic Miller podąża swoją własną drogą, nie nakreśloną jakimkolwiek konkretnym stylem muzycznym. Wciągający rytm potęguje napięcie, nie zdradzając jednak z czego wynika, a co ważniejsze, dokąd prowadzi jego nieskończoność. A ona, jak się później okaże, odegra zasadniczą rolę w całej historii. Bowiem Dominic Miller postanowił stworzyć album koncepcyjny, z muzyką wręcz medytacyjną – o czym wspomniał mi w trakcie wywiadu, który miałem okazję z nim przeprowadzić. Przy okazji zapowiedział, że chociaż zdaje sobie sprawę, że dla wielu jest jedynie gitarzystę Stinga, przyjedzie tym razem bez niego, aby promować swój najnowszy album „Ad hoc”.

Stwierdzenie, jakoby muzyka na niej zawarta nie pochodziła z jednego gatunku, na przykład jazzu czy improwizacji, mogłoby raz na zawsze zakończyć moje słuchanie. W myśl zasady, że skoro dotarliśmy do samej istoty…
Tymczasem, za każdym razem niesamowicie wciąga poszukiwanie prawdziwych inspiracji, którym ulegał Dominic Miller podczas nagrywania swojego najnowszego albumu.

Jeszcze zanim wybrzmi pierwszy utwór na płycie „Ad hoc”, zaczynam rozważać pojęcie nieskończoności w oderwaniu od czasu trwania tej kompozycji, a także zapominając, że istnieją ustalone ramy dla całej historii.
Pojawiają się przepiękne wokalizy, naprawdę anielskie w swojej rozciągłości. Towarzyszy im głośna gitara, jak na płytach chociażby z lat 70-tych, subtelne poszukiwanie klasycznej melodii, albo zupełna cisza, którą można odnaleźć pomiędzy dźwiękami. Przenikają się nawzajem głosy, instrumenty, czy w końcu efekty brzmieniowe, które stanowią dopełnienie ich wspólnego grania.

Dominic Miller zaprosił do nagrania swojej najnowszej płyty muzyków europejskich.
Lars Danielsson, Sebastian Studnitzky, Rhani Krija, Peter Tickell, Dylan Fowler i Eda Zari – o każdym z nich należałoby powiedzieć więcej, jednak zostawię prezentację Dominicowi Millerowi. Proszę posłuchać wywiadu:

Jak wspomniał w rozmowie, zależało mu najbardziej, aby płyta zabrzmiała europejsko, dlatego zarejestrował wszystko w niemieckim studiu i wydał w wytwórni Q-rious.
Biorąc pod uwagę nazwiska muzyków, z którymi Dominic Miller stworzył płytę „Ad hoc”, zwracając uwagę na ich pochodzenie oraz możliwości improwizatorskie, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że naprawdę wykreował swoistego rodzaju scenę, na której pozwolił każdemu z nich swobodnie się wypowiedzieć, mając całkowite przeświadczenie o ich wyjątkowości.

Zapewne potrzebował muzyków, którzy rozumieją sens wykraczania poza zapis nutowy, a także potrafią wywołać odpowiednie emocje swoim improwizowaniem, aby opowiedzieć wymyśloną historię.

Złożoność ich wrażliwości oraz odrębności tradycji, z których czerpią pełnymi garściami, w połączeniu z muzyką, z którą zetknęli się podczas pobytu w Niemczech, stanowi jeden z największych atutów tej płyty.
Trzeba przyznać, że z jednej strony wszystko ma tutaj swoją głębię, z drugiej melodykę, która wprowadza w stan radości i wytchnienia – a przecież właśnie o to chodziło Dominicowi Millerowi, jak opowiadał w wywiadzie.

Przyznaję, że po przeczytaniu, z kim nagrywał swój najnowszy album, pomyślałem, że czeka mnie podróż prawdziwie orientalna, z dużą dawką improwizacji. Ale od czego jest „ad hoc”, czyli umiejętność znalezienia się w nowej sytuacji – przytaczając fragment wywiadu.
I nie jestem zawiedziony, że płyta została inaczej pomyślana, raczej przeciwnie, nadal odkrywam jej „nieskończoność”, a może nawet doskonałość.

A płyta Dominica Millera „Ad hoc” ukazuje się 21 lutego 2014!

Poleć znajomym / udostępnij: