Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Geyer Music Factory: Herdzin Trio na początek nowego sezonu!

i tyle zostało tej muzyki… tyle tej muzyki zostało:)

herdzin1

To nuty Krzysztofa Hedzina, pozostawione po koncercie otwierającym tegoroczną edycję Geyer Music Factory. I refleksja, która mogłaby wystarczyć za ocenę tego wydarzenia.

Krzysztof Herdzin wystąpił w swoim tradycyjnym składzie z Robertem Kubiszynem na basie oraz Cezarym Konradem na perkusji. Dlaczego nie wspomniałem, że Krzysztof Herdzin jest pianistą? Myślę, że wszyscy o tym doskonale wiedzą, więc chyba nie trzeba o tym przypominać. Ale czy wszyscy go słyszeli w roli perkusjonisty? No właśnie, a tak było przez moment podczas tego koncertu:).

Oddając jednak chronologię wydarzeń, najpierw pojawiły sie dźwięki fortepianu, przynosząc od razu prawdziwe ukojenie…

Ech, jak ja lubię, gdy gra trio jazzowe – pomyślałem, aby po jakimś czasie, gdy na nowo uspokoiła się muzyka, wysnuć kolejną refleksję, oddającą w pełni radość słuchania.

Powrócę do niej za chwilę, bowiem zanim moje rozmyślania ułożyłem w słowa, Krzysztof Herdzin witał, opowiadał o projektach, które zamierza przedstawić podczas festiwalu Geyer Music Factory, w końcu tłumaczył, że dość osobiście traktuje kompozycje, które pisze na potrzeby swojego zespołu.

Kompozycja „Still Searching”, zagrana prawie na początku, zabrzmiała wręcz jak credo artysty, który wciąż ma wiele do powiedzenia. I nie chodzi o sugestię samego tytułu, a raczej narastającą energię, która zaczyna powoli i niezauważenie przenikać słuchacza, uzewnętrzniając jego emocje.
Najprościej byłoby powiedzieć, że właśnie tego poszukuje Krzysztof Herdzin. No tak, ale przecież każdy improwizujący muzyk potrzebuje interakcji, którą następnie wykorzystuje do dalszego tworzenia. W takim razie, na czym polega wyjątkowość jego poszukiwań?

Zaryzykuję stwierdzenie, że raczej kształtuje odbiorcę, mając swoistego rodzaju pewność, jak zostanie odebrana jego muzyka, po czym skupia się na zwykłych ludzkich odruchach, indywidulanych zachowaniach, w konsekwencji próbując dotrzeć do naszych osobistych przeżyć, które pozwolą mu odkryć w sobie nową wrażliwość.

Oczywiście, że zakłada zaskoczenia! Jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli nawet naruszą w jakiś sposób strukturę danej kompozycji, to na pewno nie zmienią jej sensu, a jedynie wzbogacą improwizację. Nie interesuje go eksperymentowanie, ale wzbogacanie improwizacji – powtórzę, przypominając, że mogę się mylić.

Jeśli jednak mam choć odrobinę racji, zostaliśmy zmanipulowani przez prawdziwego maga, który zaczarował nas swoimi dźwiękami, przenosząc na moment do innego świata.

Tak, dokładnie tak sie poczułem, słuchając kolejnych utworów.
Jakby cały dzień, pełen przeróżnych, mniej czy bardziej ważnych spraw, odszedł w niepamięć. Zresztą, widziałem to również w oczach wielu innych osób, wychodzących z koncertu. Pewnie długo pozostawali w klimacie muzyki Krzysztofa Herdzina, nie mogąc się od niej uwolnić. A może dzięki niej inaczej mogli spojrzeć na swoją codzienność – kto wie, może u wielu tak właśnie było…

Rozważam to wszystko dosyć poważnie, a przecież było wiele zabawy w poszczególnych utworach, były zachwycające partie solowe Roberta Kubiszyna i Czarka Konrada, nie mówiąc o najważniejszym, czyli prawdziwej radości, którą potrafią emanować kompozycje Krzysztofa Herdzina.

Wśród wielu doskonałych utworów, będących na stałe w repertuarze Krzysztof Herdzin Trio, chciałbym wyróżnić hołd dla Keitha Jarretta, a także Chopina, zagranego na pożegnanie.

I ta pewność Krzysztofa Herdzina, że Chopin w ich wykonaniu pozostawi niesamowite wrażenia… czyż nie kolejny dowód na prawdziwość tezy, którą rozważałem chwilę wcześniej, o sensie jego poszukiwań?

A propos rozważań, pamiętam o dokończeniu refleksji na temat jazzu, granego przez trio.
Zaczynała się od słów: Ech, jak ja lubię, gdy gra trio jazzowe…
W trakcie wspomnianego utworu dla Keitha Jarretta, uzymysłowiłem sobie niespodziewanie, że lubię takie granie tylko w przypadku, gdy ktoś potrafi to robić naprawdę w znakomitym stylu. Bo dopiero wtedy słychać, skąd jazz się wywodzi, i znowu brzmi prawdziwie.

Aha, pozwolę sobie wspomnieć, że koncert Krzysztof Herdzin Trio był pierwszym z cyklu spotkań z tym artystą. W tym roku całosć festiwalu Geyer Music Factory jest poświęcona jego twórczości, czyli
wszystkie piątki zarezerwowane są dla niego, a każdy przyniesie inną muzykę:).

Gratuluję pomysłu, by stworzyć festiwal z jednym, żyjącym bohaterem, który zapewnia różnorodność poszczególnych wydarzeń, a także wysoki ich poziom artystyczny.
To odważna decyzja, ale jestem pewny, że każdy z koncertów będzie się cieszył dużym zainteresowaniem. Patrz: www.geyer.art.pl – czytaj też o koncertach w sobotę i niedzielę!

 

 

 

fot: Przemek Sikora (www.muzyczneobrazki.pl)

 

Poleć znajomym / udostępnij: