Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Jak będzie grał Tonbruket, wybierzcie się koniecznie…

Być może powinienem rozpocząć od przedstawienia postaci w zespole Tonbruket, ze szczególnym uwzględnieniem Dana Berglunda, który współtworzył legendarne trio E.S.T. A potem, wspominając Esbjorna Svenssona, zastanowić, jak wielki miał wpływ na rozwój wymienionego basisty, analizując przy okazji muzykę z płyty Live Salvation.

Na najnowszej płycie Tonbruket grają: Dan Berglund – double bass; Johan Lindstrom – guitar, pedal steel; Martin Hederos – piano, synthesizers, violin; Andreas Werliin – drums.

Niezaprzeczalnie istnieją podstawy do takich rozważań, biorąc pod uwagę wielość środków wyrazu, sposób ich użycia, czy choćby fragmentarycznie klimat tej muzyki, nawiązujący do nagrań E.S.T. Ale zastanówmy się, czy rzeczywiście wspomniane elementy zasadniczo wpływają na formę muzyki zespołu Tonbruket.

Jak mi się zdaje, skandynawska improwizacja opiera się na totalnej otwartości, a co za tym idzie, korzystaniu z wiele gatunków muzycznych, w których niezmiernie istotna rolę odgrywa folk, nadający jej charakterystycznego klimatu.

To dzięki niemu możemy odczuwać przestrzeń, w której się znaleźliśmy, potrafimy się w niej z łatwością odnaleźć.

Potrafimy, bowiem wszystko jest przemyślane i dopracowane w najmniejszych szczegółach, co sprawia, że staje się niezwykle przystępne nie tylko dla wytrawnego słuchacza jazzu.

To, co pozostawił Esbjorn Svensson w głowie Dana Berglunda, jak również pozostałych członków Tonbruket, to konieczność rozwijania wyobraźni, dla której istnieje jedynie punkt wyjścia i nie ma jakichkolwiek innych ograniczeń.

Tak, wyobraźnia ponosi ich coraz dalej i dalej… Chwilami się nawet wydaje, że gna coraz szybciej, wręcz jak oszalała, a oni starają się za nią jedynie nadążyć.

Ich muzyka jest pełna przepięknych melodii, wyrafinowanych improwizacji, mocnych hard rockowych akcentów, niesamowicie rozbudowanych partii, wyjętych wprost z rocka symfonicznego, odważnych wielowymiarowych eksperymentów, oryginalnych motywów folkowych, klimatycznych jazzowych momentów, zaskakujących harmonii, nieziemskiej pulsacji, w końcu…

… z nieskończonej ilości pojedynczych dźwięków, których istnienie wielokrotnie zaskakuje i zadziwia. A że nie da się ich wszystkich wychwycić podczas jednego przesłuchania, wciąż intrygują i pozostają w człowieku, jak emocje, których trudno się pozbyć nawet po pewnym czasie.

Taki jest Tonbruket na płycie „Live Salvation”, będącej zapisem pewnego koncertu z 2016 roku. A jaki jest dzisiaj? Jak tylko będą gdzieś w pobliżu, proszę się po prostu samemu wybrać i sprawdzić, a właściwie przeżyć…

Poleć znajomym / udostępnij: