Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Maria Sadowska w Pałacu Połączonych Pasją, 25.10.2013 – relacja!

Jest wciąż pełna pomysłów, a co ważniejsze, potrafi realizować swoje marzenia, doskonale balansując pomiędzy gatunkami czy stylami muzycznymi. Taka była, gdy ją poznałem wiele lat temu, i cieszę się niezmiernie, że dokładnie taką samą zobaczyłem na koncercie w Pałacu Poznańskich. A przecież wiele się wydarzyło w tym czasie. Nie tylko nagrywała kolejne piosenki – o czym mieliśmy okazję za każdym razem rozmawiać – ale powróciła także do swoich planów związanych z filmem, produkując swój pierwszy, pełnometrażowy obraz ” Dzień kobiet”.
http://www.youtube.com/watch?v=8xxVbZ9DBy0
http://www.youtube.com/watch?v=bDVN3GBSqNE
http://www.youtube.com/watch?v=OmR8KgE0_vs
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zawsze tak się dzieje, iż kolejny jej projekt nie stanowi odrębnego etapu w życiu artystycznym Marysi Sadowskiej, a raczej jest wynikiem poprzedniej działalności. Jakby planowała nie tylko zwykłe nakręcenie filmu, ale wiedziała od razu, że jego następstwem będzie przedstawienie muzyczne pod takim samym tytułem. Mogłoby się wydawać, że pomysł na taki spektakl nie jest niczym nadzwyczajnym, ale może właśnie dzięki temu zwracamy większą uwagę na piosenki. Jak mi się zdaje, bardziej dostrzegamy dopracowane aranżacje, a także melodie, które zachwycają. Bo piosenki są tutaj najważniejsze, a nie rozbudowane show, które zbyt często potrafi pochłonąć swoimi efektami całość muzyki.
Z kolei, w drugiej częsci koncertu mamy do czynienia z wcześniejszymi piosenkami Marysi Sadowskiej. I dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa improwizacja, w kilku momentach naprawdę przekonywująca, jak bardzo jej myślenie o kompozycji wykracza poza obszar jednego stylu muzycznego. Niesamowita energia prowadzi instrumentalistów, którzy zaczynają tworzyć muzyką totalną. I nie tylko z powodu łączenia różnych, muzycznych gatunków, ale przede wszystkim ze względu na siłę takiego grania.
W końcu pojawia się utwór „Kiedy nie ma miłości”, w którym nie tylko improwizują muzycy, ale także udziela się widownia, śpiewając: co dalej, co dalej…
To jest prawdziwy początek końca, który zostaje przedłużony dwoma fragmentami muzycznymi, opartymi na mocnych bębnach. Trzeba przyznać, że pozwalają się zupełnie roztańczyć. W tym czasie, wszyscy dają prawdziwy popis solowych umiejętności, zarazem docierając do prawdziwej istoty rytmu. A ten, ewidentnie się wywodzi kulturowo i stylowo z różnych odmian muzyki.
I wreszcie opadają jej długie, blond włosy, odsłoniąc uśmiechniętą twarz spełnionej artystki i kobiety. Spogląda na śpiewające obok dziewczyny – pochodzące z drużyny Marysi Sadowskiej w programie The Voice Of Poland – zaprasza zespół do ukłonu i dziękuje publiczości za wspólną zabawę.
I w tym momencie widać, jak wiele emocji kosztował ją ten występ…
Tak można definiować szczęście – pomyślałem, przypominając sobie, że jesteśmy umówieni na kolejną rozmowę jeszcze w tym roku, więc do zobaczenia:).

Poleć znajomym / udostępnij: