Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Męski polski jazz: Bothur Skolik Kowalewski Trio. Sonny Rollins byłby zachwycony.

Kim jest Sonny Rollins zapewne nie muszę wyjaśniać. Dla mniej wtajemniczonych albo dla przypomnienia: był w zespole Milesa Davisa zanim pojawił się John Coltrane. Nie wyleciał z ekipy Davisa dlatego, że był słaby. Przecież zostawił kilka niesamowitych kompozycji, które napisał w tamtym czasie. Miles Davis zawsze je doceniał. Najbardziej prestiżowe uczelnie stawiają jego nazwisko na równi z wymienionymi, bowiem Sonny Rollins stanowi znakomity materiał poglądowy do wyjaśniania istoty muzyki określanej mianem prawdziwego jazzu.

Materiałem źródłowym dla młodych pokoleń staje się album Rollinsa z 1956 roku, zatytułowany „Tenor Madness”, nagrany z Paulem Chambersem i Phillym Joem Jonesem – sekcją rytmiczną Coltraina. Tytułowy utwór to pojedynek tenorzystów, w którym z jednej strony objawia się melodyjny zmysł Rollinsa, z drugiej charakterystyczna dla Coltraina fraza jazzowa. Ale to był dopiero początek tego, co chciał nam pokazać na kolejnych płytach i w następnych okresach działalności, rozwijając siebie i muzykę.

www.youtube.com/watch?v=3WfRlyUKv8Y&feature=fvst

A skoro mistrz – jakim jest na pewno Sonny Rollins – byłby zachwycony, słuchając płyty „Ramblin” nagranej w trio: Jarek Bothur, Adam Kowalewski, Arek Skolik; moja rola recenzenta może się zakończyć.
W taki sposób pozwoliłem sobie docenić siedem nagrań pozostawionych na albumie, który właśnie się ukazuje. Mam nadzieję, że Sonny Rollins byłby wyrozumiały i zdystansowany do faktu, że użyłem jego autorytetu do najkrótszej recenzji, jaką bodaj w życiu popełniłem:).

Teraz mogę odegrać rolę zwykłego kronikarza:
Jarek Bothur – saksofon tenorowy, sopranowy, klarnet – jest najlepszym absolwentm Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w 2011 roku. Współpracował z wieloma wybitnymi postaciami polskiego jazzu: Zbigniewem Wegehauptem, Januszem Muniakiem, Piotrem Baronem, Michałem Miśkiewiczem, Jerzym Małkiem. Jako zdobywca wielu prestiżowych nagród, m.in. pierwszej nagrody w Konkursie na Indywidualność Jazzową „XXXXVI Jazz Nad Odrą Festiwal” we Wrocławiu, pierwszej nagrody „XXXIV Międzynarodowego Konkursu Młodych Zespołów Jazzowych Jazz Juniors” w Krakowie, czy wyróżnienia indywidualnego na „Krokus Jazz Festiwal” w Jeleniej Górze, staje się artystą coraz bardziej cenionym, wywierającym wpływ na rozwój współczesnego jazzu w tym kraju.

www.youtube.com/watch?v=JnTb8At9RdM

Arek Skolik – perkusja – jest kompozytorem i aranżerem jazzowym. Współpracował ze Stanisławem Soyką, Januszem Muniakiem, Leszkiem Możdżerem, Maciejem Sikałą, Andrzejem Urnym, Tymonem Tymańskim, Adamem Lomanią, Tomaszem Szukalskim, Jarosławem Śmietaną, Piotrem Baronem, Piotrem Wojtasikiem, Jerzym Milianem, Joachimem Menclem, Johnem Zornem, Steve’em Loganem, Niną Stiller, Davidem Lamare czy Ireneuszem Dudkiem. Wielokrotnie nagradzany, jako najlepszy perkusista w plebiscycie miesięcznika „Gitara, bas i bębny”, za każdym razem udawadnia swoje przywiązanie do tradycji, a co ważniejsze potwierdza zdolność tworzenia pod jej wpływem. Jak mało kto potrafi czerpać z czystej formy jazzowej, wciąż poszukując.

www.youtube.com/watch?v=DYkdDw35_UA

Adam Kowalewski – bas – jest także absolwentm Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Obecnie wykładowcą na tej uczelni. Współpracował z czołówką polskich muzyków jazzowych, wśród których należy wymienić Janusza Muniaka, Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Tomasza Szukalskiego, Tomasza Stańko, Leszka Możdżera, Adama Pierończyka czy Jarosława Śmietanę. Występował z międzynarodowymi gwiazdami, takimi jak: Bennie Maupin, Eddie Henderson, Gary Bartz, John Abercrombie, John Purcell, Kevin Mahogany, Scott Hamilton, Duffy Jackson, Dave Friedman czy Rusty Jones. Przyznam, że mam wrażenie, jakby nie zanikała w nim potrzeba spotykania jazzu w różnych postaciach, jednak zawsze wynikającego z tradycji. Jakby nadal uważał, że ta forma nie krępuje wypowiedzi, choć mogłaby się wyczerpać po latach.

www.youtube.com/watch?v=_19yi3dWEeM

I oto właśnie te trzy osobowości stworzyły płytę będącą hołdem dla Sonny’ego Rollinsa, Joe Hendersona, Ornette’a Colemana. Grają utwory Strayhorna, Parkera, Monka i Colemana, oddając ich niesamowity klimat. Nie przenoszą się jednak zupełnie w czasie. Ich tworzenie jest twórcze, a nie odtwórcze – również w znaczeniu, że nowoczesne. Naznaczone chwilą, w której zostało zarejestrowane, czyli ich obecnością tu i teraz. Proszę się nie zdziwić, jak bardzo zaznaczą swoją obecność w pokoju, pomiędzy prawym i lewym kanałem, sofą, herbatą i przywołaniem kolejnych wspomnień…

Poleć znajomym / udostępnij: