Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Mówię wam, wszyscy lunatykujemy. Przekonują mnie o tym Bolewski & Tubis.

Płyta zaczyna się od utworu „Nieobecny”. I faktycznie od razu staję sie nieobecny dla wszystkich moich rzeczy, które czekają na realizację w najbliższym czasie. Radek Bolewski jest tak przekonywujący, że mam ochotę posłuchać, co rzeczywiście mają do powiedzenia w swoich nowych piosenkach z Maćkiem Tubisem. Może w dużej mierze to historie o mnie, skoro już ta pierwsza niesamowicie na mnie wpłynęła?

BIT-przod

Jak w nieustannym tangu pojawią się nie do końca czytelne głosy. Stanowią swoistego rodzaju tło dla pięknej melodii fortepianu, granej oczywiście przez Maćka Tubisa. Takich odnośników do wielu piosenek, stanowiacych historię nie tylko muzyki rockowej, mógłbym odnaleźć więcej na tej płycie, ale nie widzę sensu w jakichkolwiek porównaniach. Bo forma tych utworów jest niejednoznaczna, złożona z wielu gatunków i stylów muzycznych. Z wielu inspiracji, ale nie jakiś cytatów albo zapożyczeń. To nie jazz? – zastanawiam się przez moment, podczas gdy Radek śpiewa już o tym, że „ktoś tu gra nieczysto”:)

A Oni grają czysto, niezwykle precyzyjnie dobierając nie tylko dźwieki, ale również ich głośność, barwę, nasycenie. To stricte klasyczne podejście do muzyki. Nie jestem w ogóle zdziwiony, przecież zarówno dla Radka Bolewskiego, jak również Macieja Tubisa, muzyka klasyczna stanowi niezwykle ważną podstawę, biorąc pod uwagę wykształcenie. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nie wyznacza kierunku poszukiwań obu muzyków, a tym bardziej nie stanowi punktu wyjścia dla dziesięciu piosenek, napisanych w duecie. Owszem, uszlachetnia, ukazując piękno i różnorodność każdego utworu. Tak, porządkuje te niezwykle nowoczesne formy, ułatwiając dotarcie do najmniejszych szczegółów, z których zostały złożone, ale… tylko tyle jej znaczenia w tym przypadku, albo aż tyle. Powróćmy więc do myśli, że może piosenki na płycie „Lunatyk” wynikają z jazzu?

Przecież Radek Bolewski i Maciej Tubis są poważnym jazzmanami. No, może w ostatnim czasie bardziej Maciek, za sprawą niedawno wydanej płyty
Tubis Trio, z którą podróżuje po całym świecie. W przypadku Radka to odleglejsza przeszłość, bowiem ostatnio poświęcił się przede wszystkim zespołowi Fonovel, którego działalność postanowił zawiesić. Właśnie, muszę przyznać, że traktuję piosenki z płyty „Lunatyk”, jako kontynuację tamtego projektu. Jak mi się zdaje, narodził się wtedy Bolewski, mający wiele do powiedzenia, na dodatek potrafiący swoje niezwykle istotne przemyślenia umieścić w oryginalnej formie piosenki. Teraz przekłada to wszystko na granie z Tubisem, który go zmusza do improwizowania, czyli uwalniania jeszcze większej dawki emocji.

I już sam nie wiem, czy bardziej wspomniane improwizacje, pojawiające sie wręcz we wszystkich utworach, czy wymyślona i dopracowana stylistyka
wypowiedzi, odwołująca się do czasów muzyki rockowej, niezależnej, czy chociażby dzisiejszego indie rocka, przeważa w ich graniu. Może improwizacje są w tym przypadku czymś perfekcyjnie zaplanowanym, lecz nadal wynikają z potrzeby osobistej wypowiedzi, oddającej emocje w danej chwili, a to sugeruje, że mogą się zmieniać podczas koncertów. Z drugiej strony, piosenka to piosenka, ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie. I musi być rozpoznawalna.

Jednego jestem pewny, słyszę, a co ważniejsze rozpoznaję w tym wszystkim dwie niezwykłe osobowości. Teraz powinienem się rozpisywać na temat niezwykłej melodyjności Macieja Tubisa, po czym tyle samo miejsca poświęcić przepięknej melanocholii w głosie Radka Bolewskiego. Ech, zostawię ten wątek. Proszę po prostu samemu posłuchać płyty „Lunatyk”. Proszę samemu się zachwycić…

Aha, jeszcze jedna istotna sprawa: „Przez niewidzialne tafle… przenikamy z kreacji w kreację… do pierwszej wersji siebie”; jak mi się zdaje, w tym oto fragmencie utworu tytułowego kryje się odpowiedź na pytanie, o czym są ich piosenki. Hmm, czyli tak jak przypuszczałem na początku, o nas?

Poleć znajomym / udostępnij: