Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Pod choinkę: Andrzej Olejniczak & Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcją Krzesimira Dębskiego – New Sax Concertos

Zapewne wszyscy będą się zachwycać pomysłem, przepiękną orkiestracją, najdrobniejszymi detalami, które sprawiają, że muzyka wykonana przez Andrzeja Olejniczaka z Polską Orkiestrą Radiową pod dyrekcją Krzesimira Dębskiego nie tylko zachwyca, ale za każdym razem wręcz pozwala się poznawać na nowo, dając tyle radości, tyle radości…

olej

fot: facebook.com

… a ja przede wszystkim o tej radości ze słuchania płyty „New Sax Concertos” chciałbym napisać przed świętami, polecając ten album nie tylko na święta.

Zgadzam się z krytykami, którzy napiszą recenzję opartą na podstawowych, wyznaczonych powyżej kryteriach, mających podkreślić perfekcyjność tego koncertu (bo płyta jest zapisem wydarzenia, które miało miejsce 26 kwietnia 2013 roku, w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie).

Może moje zastanowienie jest nieuzasadnione, bowiem na pewno udaje się opisywać artystyczną doskonałość – zaczynając od dbałości o formę, a kończąc na określeniu środków wyrazu – w taki sposób, aby nie zatracić przy tym osobliwości stworzonego klimatu. Jednak zawsze czuję obawę, że w szczegółowości gubi się zbyt wiele tego piękna, którym potrafią zachwycić omawiane kompozycje.

Niezaprzeczalnie należy wspomnieć, z jakich utworów składa się ten koncert, gdyż akurat wiedza na ich temat powinna stanowić podstawę do dalszych rozważań, również dotyczących wspomnianego piękna, którym człowiek zaczyna się otaczać, gdy słucha „New Sax Concertos”.

Znawcy od razu będą wiedzieć, czym jest w swojej istocie „Focus Suite”, wyobrażą sobie już przed słuchaniem „Saxophone Concerto”, by w końcu zdać sobie sprawę, jakiego zadania podjęli się Andrzej Olejniczak oraz Krzesimir Dębski, realizując pomysł pod nazwą „Jazz Concerto for sax & Orchestra (Krzesimir Dębski jest autorem tej części koncertu).
A pozostali… jeśli nie przestraszą się powagi sytuacji, odnajdą tyle samo wspaniałych momentów, a może nawet więcej, nie obarczeni zmysłem analitycznego spoglądania na muzykę.

Tak, to prawda, że za każdym razem muzyka z albumu „”New Sax Concertos” ukazuje kolejne fantastyczne momenty. Nawet słuchając z największą uwagą ma się wrażenie, jakby pozostawało w niej jeszcze wiele do odkrycia.

A może właśnie została tak wymyślona, by za każdym razem zmieniać nasze postrzeganie rzeczywistości, albo pokazywać ją z zupełnie innej perspektywy – pomyślałem, przypominając sobie zabawkę z dzieciństwa, z mozaiką wielu kształtów i kolorów zamkniętych w czymś podobnym do lunety. Jedno oko się zamykało, a drugim patrzyło, obserwując zmieniający się obraz, układany ciągle z tych samych kryształków. I niby przekręcanie tego tajemniczego przyrządu, w prawo bądź lewo, zmieniało co rusz ich ułożenie, jednak czy rzeczywiście to my decydowaliśmy, co z nich powstanie?).

A propos wspomnień, które powracają do nas podczas słuchania, najprościej byłoby w takim razie napisać, że muzyka na tej płycie powoduje, iż otaczający nas świat staje się mniej szary i zwyczajny. Powiem więcej, bez wątpienia przenosi nas w świat marzeń. Mówiąc szczerze mam nieustanne wrażenie, że znajduje się w niej zarówno przeszłość, teraźniejszość, jak również przyszłość, jeśli potrafimy ją sobie wyobrazić.

Grają swoimi umiejętnościami, ale przede wszystkim uczuciami. Nie wstydzą się najprostszych skojarzeń, by po chwili pogrążyć się w stanie nad wyraz dojrzałej refleksji nad samym sobą, tworzeniem, a może czymś więcej, czego tak od razu, bez rozmowy z Andrzejem Olejniczakiem nie odgadnę.

Ale to tylko moje patrzenie, odczuwanie muzyki na płycie „New Sax Concertos”. Andrzej Olejniczak pewnie odpowie, że niosło ich wspólne granie. Nie wątpię, że najważniejsza była chwila, w której nie zastanawiali się nad emocjami, a mogli po prostu cieszyć się tworzeniem. Ale nie będzie tak łatwo Andrzeju, bo obiecuję, że będę pytał dalej:).

I pewnie mógłbym kontynuować to moje pisanie, wchodząc w szczegóły sentymentalnej podróży, której ulegam podczas słuchania ich muzyki, lecz na tym poprzestanę. Po pierwsze dlatego, żeby każdy mógł podejść do niej osobiście, nie sugerując się moimi opowieściami, po drugie, by zbytnia „szczegółowość” również w tym względzie nie zaważyła nad emocjami, których tutaj naprawdę wiele.

Proszę to przeżyć samemu, miłego słuchania…

olej2

fot: facebook.com

Poleć znajomym / udostępnij: