Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Polski jazzman na czele „Światowej Orkiestry”.

Zapewne każdy z nas marzy w młodości, co będzie robił w życiu. Świadomie, bądź nieświadomie, otwarcie albo skrycie, pół żartem, choć najczęściej zupełnie serio sobie wyobrażamy, jak to będzie za tych kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. I różnie bywa z tymi postanowieniami i planami, bo czas je weryfikuje. Tej ocenie podlega nie tyle sam zamiar czy cel, do którego dążymy, ale przede wszystkim nasze zdolności, możliwości, a także dojrzałość konieczna do osiągnięcia sukcesu. Jak wielu w swoim młodzieńczym zrywie „rzuca się na głęboką wodę”, stawiając przed sobą zadanie przerastające nawet zawodowców posiadających odpowiednie doświadczenie? Pewnie wielu tak robi, pozbywając się kompleksów, zdobywając na niebywałą odwagę. Potem część z nich odbija się od ściany, nie rozumiejąc sensu poniesionej klęski. Ale czasami pojawia się osobowość, która podporządkowuje swoje życie wielkiemu przedsięwzięciu. Prawdziwie wierzy w jego sens, co determinuje wszystkie jego poczynania i doprowadza w konsekwencji do realizacji pomysłu. Tak, tak…czasami marzenia się spełniają. Najbardziej współczesnym tego przykładem jest Grzech Piotrowski, który stworzył „World Orchestra”, a ta zaczyna koncertować w całym świecie.

Możemy sobie wyobrazić, że mały Grześ, gdy inni „kopali piłkę”, wymyślił, że chce być muzykiem, a zanim zdał maturę, albo tuż po jej zaliczeniu, wiedział, że chce stworzyć orkiestrę składającą się z muzyków całego świata, grającą utwory inspirowane różnymi kulturami. To nie tylko mój wymysł, bowiem rozmawiałem z Grzechem Piotrowskim, który przyznaje, że tak było, że potrzebował wielu lat, by koncepcja zebrania około 100 muzyków z różnych zakątków świata doczekała się realizacji w postaci płyty i koncertów – obszerny materiał poświęcony „World Orchestra”, oparty na całości wywiadu, przygotuję w formie audycji radiowej i odrębnego artykułu w internecie. Tym bardziej nie muszę tłumaczyć, że wszystkie jazzowe projekty tworzone dotychczas przez Grzecha Piotrowskiego zbliżały go krok po kroku do „Światowej Orkiestry”. Nie spieszył się nasz Grzechu, jako muzyk, kompozytor, ale także inicjator i organizator wielu wydarzeń. Wiedział, że wszystko będzie procentować w przyszłości. Tak samo potrzebne mu były spotkania z artystami wywodzącymi się kulturowo z najdalszych zakątków naszego globu, aby wreszcie dokonać rzeczy niebywałej, czyli zwołania ich w to samo miejsce, w jednym czasie.

www.youtube.com/watch?v=PkewG6vt8ws

To dobry moment, by zadać pytanie, czy to repertuar zaczerpnięty z kultur narodów reprezentowanych przez poszczególnych muzyków orkiestry, czy materiał dla niej napisany? Właściwie Grzech Piotrowski samemu wymyślił i stworzył tematy, z których złożona jest płyta „World Orchestra”. Początkiem była „Bogurodzica”, powstała na obchody 600 – lecia bitwy pod Grunwaldem. I tak się zaczęło..
Zebrał wirtuozów z Tuvy, Mongolii, Skandynawii, zza koła podbiegunowego, Bułgarii czy Polski. Grają na zapomnianych już instrumentach, jak chociażby ormiański dudak, bułgarski kaval, mołdawskie tsymbały, fińska kantela, tunezyjski oud czy udu. Takich orientalnych instrumentów jest zresztą mnóstwo – przypomnę, że orkiestrę tworzy 100 muzyków!

„World Orchestra” Grzecha Piotrowskiego to tu i teraz, ale gdzie się znajdujemy w takim razie?
Kosmiczne doznanie, jakbyśmy byli wszędzie przed narodzeniem, a teraz obserwowali z góry, co straciliśmy na zawsze. To podróż, która po chwili wciąga i nie pozwala słuchaczowi oglądać i przeżywać wszystkiego jedynie z dalekiej perspektywy. Odkrycie, że to nie tylko zwiedzanie miejsc, ale także na nowo poznawanie siebie, graniczy ze zdziwieniem, że możemy być kimś innym niż nam się zdawało. Przypomnijmy sobie w takim razie nasze postanowienia z młodości, stwierdzając po latach, czego chcieliśmy dokonać. I przyznajmy się po cichu, czy się dokonało?

Poleć znajomym / udostępnij: