Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Polskie skrzypce jazzowe coraz bardziej doceniane tutaj i za oceanem.

Od kiedy pamiętam, zewsząd słyszałem brzmienie skrzypiec – pewnie jak każdy w tym kraju – lecz w jazzie mnie one bardziej fascynowały. Zapewne za sprawą improwizacji, która w tej muzyce jest podstawą. Zbigniewa Seiferta osobiście nie poznałem, ale miałem przyjemność uczestniczyć w seminarium poświęconym jego postaci, zorganizowanym w Zielonej Górze. Tam spotkałem m.in. Agnieszkę Seifert, Anetę Norek, która napisała jego biografię, Mateusza Smoczyńskiego i Adama Bałdycha, którzy wraz z Maćkiem Strzelczykiem zagrali koncert przy akompaniamencie Jana Smoczyńskiego na fortepianie. To właśnie wtedy dowiedziałem się więcej o Zbigniewie Seifercie, człowieku, który jako pierwszy sprawił, że świat jazzu zainteresował się polskimi skrzypcami.

Adam Bałdych już dawno zachwycił Amerykanów, a ze Skandynawami wydał najnowszą płytę ( premiera odbyła się 22 czerwca ), o czym pisałem w artykule: [url=http://piotrbielawski.natemat.pl/15257,adam-baldych-zachwyca-swoja-gra-amerkanow-i-skandynawow-a-teraz-wraca-z-nowa-plyta-premiera-25-maja]Adam Bałdych zachwyca swoją grą Amerykanów i Skandynawów, a teraz wraca z nową płytą.[/url]
Mateusz Smoczyński od 2009 roku współtworzy „Atom String Quartet” ( z którym przed momentem wydał swój pierwszy, studyjny album, zatytułowany „Places” ), a także całkiem niedawno został członkiem amerykańskiego „Turtles Island Quartet”, zespołu istniejącego od 1985 roku, zdobywcy nagrody Grammy w 2008 roku. [url=http://turtleislandquartet.com/]Turtles Island Quartet[/url] W skład tej grupy – poza Mateuszem – wchodzą wybitni instrumentaliści: David Balakrishnan i Mark Summer z Ameryki, a także pochodzący z Niemiec Benjamin von Gutzeit.

Przemilczałem kilku polskich wirtuozów, ale pozwolę sobie przypomnieć Michała Urbaniaka, bo przecież sprawił, że nasze skrzypce są naprawdę znane. „Urbanator” to jedna z polskich myśli zmieniających oblicze światowego jazzu – pomyślałem kiedyś, gdy mi zaproponowano z nim wywiad, a byłem wtedy początkującym dziennikarzem. Ciekawa historia, której poświęce jedynie moment, by doprowadzić do zaskakującego wniosku – będącego powrotem do opowieści o Mateuszu Smoczyńskim, „Atomach” i Żółwiach amerykańskich”- a potem finału. Podobno Michał nie lubił mówić o sobie. Ktoś jednak uznał, że powinien się otworzyć. Mnie nie trzeba było przekonywać, zgodziłem się od razu. Przecież powrócił do Polski z bagażem doświadczeń, historii i historyjek, z muzyką w sobie i nagraną na płytach, którą dobrze znamy. Przywitał się amerykańsko i zarazem po polsku, zwykłym „cześć”, przyznał, że nie lubi mówić, że się krępuje, zacina, nie potrafi skupić podczas mówienia ( przesadzał, a dziś słyszę, że całkiem swobodnie sobie radzi ), po czym spytałem…

https://www.youtube.com/watch?v=WTQyrR4RvOw

…i nie ważne jest teraz pierwsze pytanie, lecz ostatnie:
– Zostaniesz w Polsce na stałe?
– Będę trochę tu, mam mieszkanie na Bałutach (dzielnica w Łodzi), trochę tam, gdzie mam przyjaciół i granie.
Wiem, że brakowało czasu, aby się dowiedzieć, jak długo tak wytrzyma. Może lepiej się zdecydować na jedno miejsce zamieszkania, bo koncertować można wszędzie, jeżdżąc „w trasy” – dotarło do mnie zbyt późno na kontynuownie tematu ( Michał Urbaniak będzie gościem mojej audycji w poniedziałek 2.07, między 21.00 a 23.00 ).
Całkiem niedawno postanowiłem zagadnąć o to samo Mateusza Smoczyńskiego, gdy przyznał, że będzie grał z amerykańskim, właściwie międzynarodowym składem. Odrzekł: są samoloty. Przyznałem mu rację, chociaż znowu się zastanowiłem, jak długo będzie mu się chciało. Konsekwencją tego pytania było kolejne – postawione tuż po spotkaniu z „Atom String Quartet” w studiu Radia Łódź, czy granie z „Żółwiami” jakoś go rozwija. Powiedział, że nauczył się bardzo dużo w „Turtle Island Quartet”, co nie znaczy, że „Atom String Qartet” zamknął już swoją formułę. [url=https://www.facebook.com/atomstringquartet]Atom String Quartet.[/url] Nie poruszałem „na antenie” wątku wyjazdu do USA, bowiem rozmowa dotyczyła płyty „Places” wydanej z „atomowymi”: Michałem Zaborskim, Dawidem Lubowiczem, Krzysztofem Lenczowskim.

To prawda, formuła ich grania się nie zamyka. Mogę potwierdzić, bowiem słyszałem ich możliwości na „Open Festival” w Poznaniu. [url=http://piotrbielawski.natemat.pl/17629,leszek-mozdzer-nad-jeziorem-zamiast-plywac-gra-na-fortepianie]Leszek Możdżer nad jeziorem zamiast pływać gra na fortepianie?[/url] Wynika to z tego, że każdy z muzyków tworzy repertuar oraz potrafi improwizować, co bodaj najważniejsze w jazzowym kwartecie smyczkowym. Można wyciągnąć stąd wniosek, że polskie skrzypce jazzowe są naprawdę znakomite, na dodatek wszędzie doceniane. W Polsce, San Francisco czy Nowym Jorku. Oto więc finał – obiecany!

Ale na tym nie koniec. W post scriptum, choć kilka słów o płycie „Places” zespołu „Atom String Quartet”…

Wszystko zostało oparte na klasycznym frazowaniu, na znakomitej technice oraz poznaniu przez muzyków swoich możliwości. Pisząc o klasycznym podejściu zwracam nadal uwagę, że to płyta jazzowa, z utworami odnoszącymi się gatunkowo do różnych okresów i stylów grania tej muzyki. Myślę, że jedną z najtrudniejszych rzeczy na tej płycie było stworzenie różnorodności, bowiem ograniczeniem jest na pewno brak sekcji rytmicznej, a także współbrzmienie wykorzystywanych instrumentów w tym specyficznym składzie. Jak się okazuje, to jednak paradoksalnie otwierzyło im niesamowitą przestrzeń do tworzenia. Tak samo jak fakt, że dotychczas prawie nic nie zostało napisane na takie instrumentarium. Musieli sami wszystko skomponować, czyli wykonać niesamowitą pracę, dzięki której mamy wreszcie repertuar dla zespołu jazzowego, złożonego ze skrzypiec, altówki i wiolonczeli. Na jedną rzecz chciałbym jeszcze zwrócić uwagę – na klimat tej płyty, który potrafili oddać dynamiką improwizacji i pięknymi pejzażami, a przede wszystkim swoistego rodzaju rozmową, o tym, co było i dokąd podążamy…

„Places” to miejsca z tytułów poszczególnych utworów – nie tylko nam bliskie czy choćby znajome – jednak widziane ich oczami.
„Places” to dla nich „Atom String Qartet” i inne projekty, w których się pojawiają.
„Places” dla Mateusza Smoczyńskiego to tutaj, w Polsce, jak i tam, w Stanach, przynajmniej od czasu do czasu…

Poleć znajomym / udostępnij: