Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Stwierdzenie, że nie słuchałem Sphere ze spokojem, nie oznacza, że z niepokojem…

Sphere w Łodzi: Anna Rybacka – głos, Marek Kądziela – gitara, Jakub Dybżyński – klarnet.
http://etherjazzu.pl/sphere-tym-bardziej-przyjdz-jesli-potrzebujesz-z-kims-porozmawiac/

Uprzedzam, jeśli chcecie się wybrać na koncert zespołu Sphere, o którym piszę w zapowiedzi powyżej, musicie wcześniej wyruszyć i czekać na niego ze spokojem. Potrzebujecie tej chwili, by wyciszyć swoje emocje.
Wyciszyć, nie pozbyć się zupełnie tego wszystkiego, co przez cały dzień tkwi w człowieku.
Dlaczego? Już tłumaczę…
Po pierwsze, przecież nie można całkowicie zapomnieć o świecie. To zupełnie nierealne.
Po drugie, w odbiorze ich muzyki niesamowicie ważny może się okazać każdy najmniejszy element, determinujący nasze życie. W takim razie, po co pozbywać się tego, co mamy w sobie?
Proszę mi wierzyć, za sprawą Sphere jesteśmy w stanie spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy. To sprawi, że rzeczy wielkie pozostaną wielkimi, podczas gdy pozostałe zaczną tracić na znaczeniu.
Zaryzykuję stwierdzenie, że możemy przez moment się poczuć, jakbyśmy oglądali siebie z wysoka, choć od razu przestrzegam, aby nie kojarzyć mojego porównania z jakimkolwiek stanem odpłynięcia, a tym bardziej „przejścia na drugą stronę”.
Spróbuję również to wytłumaczyć…
Przyznaję szczerze, że dotarłem na koncert w ostatniej chwili. To sprawiło, że straciłem pierwszy utwór, gdyż nie byłem odpowiednio przygotowany na przeniesienie do tego typu przestrzeni. Zabrakło mi czas na przebudzenie.
Właśnie, na przebudzenie, a nie zapomnienie o gwarze ulicy pozostawionej za drzwiami, nie mówiąc o sprawach osobistych, o wiele ważniejszych.
Tak, nie zdążyłem się przebudzić, choć naturalnie mogłoby się wydawać, że pod wpływem tej muzyki czeka mnie raczej neurotyczne uniesienie. A tego stanu nie muszę już chyba opisywać, bowiem został ukazany w wielu filmach.

posłuchaj utworu pod tytułem Prism:

 

Ich muzyka karmi się przede wszystkim kolorami i skojarzeniami związanymi z ich istnieniem.
Tworzą się obrazy. Stanowią razem zamkniętą formę, lecz dopiero wtedy stają się całością, gdy słuchacz potrafi podróżować dalej, znajdując własne pojęcie przestrzeni.

Oto przykłady tytułów poszczególnych kompozycji: Cordovan, Prism, Ecru, March, Navt Blue, Burgundy, Celadon.
Ciekawe, jak obecni na tym koncercie dopasują nazwy do odpowiednich jego fragmentów. Niesamowicie będzie liczyła się pamięć, bowiem Ania Rybacka nie zapowiadała, jaki utwór wykonują:).

Poszukiwanie tej wolności – będącej podstawą do znalezienia odpowiedniego dystansu do wielu spraw – przekłada się wprost proporcjonalnie na tworzenie muzyki.
Nie będę rozważał, gdzie znajduje się granica improwizacji. Powiem tylko, że odbierałem jej momenty, jako próbę znalezienie kolejnej perspektywy. W tym sensie, byśmy mogli zrozumieć istotę kompozycji, doceniając zarówno jej różnorodność i trudność, jak również lekkość wykonania.
Więcej na ten temat, a także o potrzebie rozmowy, o której pisałem w zapowiedzi tego koncertu (pod linkiem na poczatku tej relacji), w rozmowie z Anią Rybacką i Jakubem Dybżyńskim:

 

Jedną z rzeczy, którą mi powiedzieli, było wyraźne podkreślenie, że głównym ich założeniem nigdy nie będzie samo zrelaksowanie słuchacza. Raczej delikatne jego wzruszenie.
Stąd stwierdziłem w tytule, że choć nie słuchałem Sphere ze spokojem, wcale nie oznacza, że z niepokojem:).

I wybiorę się po raz kolejny na ich koncert. Obiecali, że powrócą z płytą w styczniu, bądź lutym 2014 roku.

Poleć znajomym / udostępnij: