Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Zośka to dziewczyna z Polski, o której i w Ameryce opowiadają :)

„Zośka” to tytuł nowej płyty Macieja Fortuny, nagranej z International Quartet. Kim jest Zośka?

zoska2

Jak dla mnie jest wręcz dziewczyną z mojego podwórka. Nie od dzisiaj słucham bowiem polskiej muzyki ludowej, a także od dawna interesuje się jazzem, więc wszystko wydaje mi się tutaj znajome.
Ani nie „pokręcone”, „udziwnione”, „unowocześnione ponad miarę”, ani nie za bardzo odnoszące się do przeszłości w swoim brzmieniu. Po prostu znakomicie wyważone we wszystkich aspektach. Ale czy to dobrze, czy niekoniecznie, biorąc pod uwagę, że muzyka ma działać na nasze emocje, a nie być wynikiem zamierzonej precyzji?

W przypadku tej płyty to znakomicie!

Dzięki przemyślanym aranżacjom jesteśmy w stanie jeszcze bardziej docenić polską muzykę, dostrzec wiele naprawdę interesujących momentów, do których doprowadzaiła ich improwizacja, w końcu rozpoznać emocje, któym ulegają podczas grania. A wspomniane emocje też jakieś znajome – jakby nasze, swojskie, choć przecież poza Maciejem Fortuną grają…

… no, właśnie, w składzie International Quartet znajduje się Mark Goldsbury – sax, Erik Unsworth – bass, Frank Parker – dr.

To znaczy, że musieli także poznać Zośkę, skoro potrafią tyle o niej opowiedzieć:).

Dziś wydaje mi się zbawienne, że płyta powstała w przerwie trasy koncertowej, podczas której prezentowali zupełnie inny materiał. Maciej Fortuna postanowił skorzystajać z tego wolnego czasu, pobiegł do biblioteki, przyniósł zapisy nutowe, przedstawił je Amerykanom, zaprosił ich do studia i…

Zresztą proszę samemu posłuchać tej historii:

Zbawienne, gdyż zostali zmuszeni do zagrania tego, co czują, bez zbędnej kalkulacji, ile ma być w tym jazzu, a ile polskości. Liczyły się pierwsza myśl, odczucie, wyobrażenie.

To znaczy, że doskonałość formy wynika raczej z ich osobistych doświadczeń? Na pewno warsztat muzyczny stanowi podstawę, ale jeszcze raz zwrócę uwagę, że utwory na płycie „Zośka” bronią się przede wszystkim swoimi aranżacjami, dzięki którym nie tylko rozpoznajemy tematy ludowe, z których skorzystali, ale możemy o wiele precyzyjniej odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym polega ich uniwersalność, skoro w dalszym ciągu do nas przemawiają. Bo przemawiają, odkrywając w nas swoistego rodzaju pierwotne emocje, nawet jeśli w pewien sposób zapomniane.

„Lipka”, „Boże co władasz”, „Prosi pan ojciec”, „Nie chcę cię Kasiu”, „Obertas”, czy chcociażby „Bychawa” to muzyka, która musiała zostawić ślad w wielu pokoleniach Polaków. Z kolei „Kuśtyk”, „Łybedź”, „Idzi” albo tytułowa „Zośka” są tematami autorstwa Macieja Fortuna, jednak wprost nawiązującymi do Jego (Naszej) przeszłości.

W takim razie, jak bardzo wszystkie te utwory są jazzowe? W takim samym stopniu płyta pod tytułem „Zośka” jest albumem jazzowym, jak również – pozwole sobie użyć stwierdzenia – folkowym. A tak swoją drogą, czym jest amerykański jazz, jeśli nie muzyką ludową, w której mieści się wiele inspiracji, a przede wszystkim emocji.

Jestem pewny, że płytą zaintersują się znawcy jazzu oraz badacze polskiej tradycji. Poza nimi… tej płyty powinien posłuchać każdy zdający sobie sprawę, jak ważne są jego korzenie, a może przede wszystkim ludzie w ogóle tego nieświadomi, bo chwilami się wydaje, że mogą poczuć taką potrzebę.

zoska

Poleć znajomym / udostępnij: