Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Chcesz nie tylko usłyszeć, ale poczuć muzykę, to posłuchaj: Oleś Brothers, Piotr Orzechowski i… Joe Zawinul, czyli „Water Fall”.

Ideę tego albumu można przeczytać we wstępie napisanym przez Marcina Olesia. Zrozumieć, skąd pomysł, by zagrać Zawinula, a także odczuć potrzebę, dającą rzeczywiście początek wszystkiemu. Istotę można usłyszeć od razu w pierwszym utworze, wyłaniającym się z totalnej głębi, w której każdy najmniejszy dźwięk ma swój niewyjaśniony początek.

A kiedy pojawia się fortepian…

Z nieskrywaną przyjemnością piszę o płycie Oleś Brothers & Piotr Orzechowski „Water Fall”, zauważając, że ktoś oprócz mnie postrzega Joe Zawinula nie tylko przez pryzmat Wheather Report, ale ukazuje jego europejskość, a co za tym idzie romantyczną stronę osobowości. I jakby tego było mało, odczuwa go dokładnie w taki sam sposób, zabierając natychmiast cały zasób słów, który mógłbym użyć do opisania muzyki mistrza.

Dzieło braci Olesiów i Piotra Orzechowskiego z jednej strony wyczerpuje temat, z drugiej otwiera niesamowite możliwości wyobraźni, która podąża o wiele dalej, znajdując kolejne miejsca i elementy, mogące być zupełnie nowym początkiem do rozważań.

Jakich rozważań? Pewnie w dalszym ciągu dotyczących Zawinula, choć nie wydaje mi się, aby doprowadziły w konsekwencji do jakiś dalece odbiegających wniosków, co do postaci wybitnego jazzmana. Temat jego europejskości został oddany w pełni na tej płycie – powtórzę. Poprzez piękno formy, obdartej z elektroniki i fusion, harmonię, nakreślającą szczegółowość muzyki, w końcu nasycenie każdego dźwięku, dające koloryt miejsca, skąd ta muzyka się wywodzi.

Innego Zawinula nie znajdziemy, choćbyśmy na siłę szukali. Ot, cała prawda o nim znajduje się na płycie „Water Fall”, i tyle!

I cała prawda o nich, czyli Piotrze Orzechowskim, Marcinie Olesiu i Bartłomieju Olesiu. To ich muzykalność, kunszt, szczegółowość, a przede wszystkim wrażliwość sprawiają, że otwiera się przed nami przestrzeń, a historia zamiast kończyć, rozpoczyna od tego momentu.

Teraz dopiero zauważa się charakterystyczne elementy ich gry, stwierdzając ze zdziwieniem, że nie przeszkodziły w opisywaniu muzyki Zawinula. Nie zniekształciły jej ani przez chwilę, wręcz przeciwnie, nadały wyrazistości, ukierunkowały pojmowanie wielu rzeczy, nakreśliły kierunek dla wspomnianej wyobraźni.

Tak, kiedy pojawia się fortepian, od razu uruchamia się w człowieku wrażliwość, którą wciąż ma w sobie, a o której być może już dawno zapomniał. To właśnie sprawia, że zanim się zorientuje, zaczyna podróżować, jakby był częścią tej ich opowieści…

Poleć znajomym / udostępnij: