Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Jazz Juniors w czasie pandemii, z odczuwalną radością, że można było się spotkać…

Tak, taki był tegoroczny Festiwal Jazz Juniors. Tytuł znakomicie odzwierciedla atmosferę panującą zarówno podczas konkursu, jak również w trakcie koncertowych wieczorów.

Co niezwykle ważne, zaostrzone wymogi dotyczące organizacji tego typu imprez w ogóle nie wpływały na uczestników tego wydarzenia. Było nad wyraz bezpiecznie, z zachowaniem odpowiednich odległości, a jednak mimo wszystko udało się pobudzić odpowiednią energię, potrzebną nie tylko do wspólnego tworzenia, ale w ogóle bycia razem.

Taka właśnie była idea Jazz Juniors 2020 – o czym opowiedział mi przy kawiarnianym stoliku Adam Pierończyk, dyrektor artystyczny festiwalu:

Ok, by zawrzeć wszystko w kilku słowach, bo przecież przesłuchania konkursowe oraz poszczególne koncerty można było oglądać „on line”, stwierdzam, że poziom zespołów walczących o główną nagrodę był niezwykle wyrównany, a co ważniejsze, stojący na dość wysokim poziomie.

Nie zdziwię się, jeśli każdy z tych składów, bez względu czy został wyróżniony, czy pominięty w werdykcie jury, będzie kontynuował współpracę. Powiem więcej, mam nadzieję, że niebawem usłyszę ich nagrania.

Jury w składzie: Adam Pierończyk, Dominik Wania i Sławomir Kurkiewicz przyznało: Grand Prix Jazz Juniors 2020 zespołowi Ziółek Kwartet. Drugą nagrodę zespołowi Kuba Banaszek Quartet, trzecią nagrodę zespołowi Semiotic Quintet. 

Jak co roku zostały przyznane również nagrody specjalne. Śledząca konkursowe występy ( w tym roku „On line”) Rada Partnerów Międzynarodowych Jazz Juniors po raz piąty zaprosiła wybrane zespoły do udziału w festiwalach: 

Josh Grossman (Toronto Downtown Jazz) oraz Enrico Moccia (Fara Music Festival) na swoje festiwale zaprosili trio Krzysztofa Baranowskiego. Ponadto Wojciech Siwek zakwalifikował trio do finału konkursu podczas festiwalu Jazz nad Odrą. 

Ivan Blagojević (Nišville Jazz Festival) zaproponował udział w swojej imprezie zespołowi JAH Trio. Grupa została też wyróżniona przez Jakuba Krzeszowskiego (Jazz Po Polsku), który zorganizuje dla muzyków trasę koncertową po Azji. 

Ratko Zjaca (Jazz Festival Croatia), Yaroslav Sartakov (UralTerraJazz) oraz Wojciech Siewk (Jazz nad Odrą) na swoje festiwale zaprosili grupę Rolanda Abreu – The Cuban Latin Jazz.

Z kolei Tamas Bognar (Opus Jazz Club) zorganizuje koncert grupie Semiotic Quintet. 

Jak co roku swoją nagrodę wręczyło Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP. Otrzymał ją zespół Grzegorz Ziółek Kwartet.

Tradycyjnie został przyznany również „Złoty kontrabas” czyli nagroda specjalna Fundacji im. Andrzeja Cudzicha, którą otrzymał kontrabasista Piotr Narajowski. 

Trzy kolejne festiwalowe wieczory, zgodnie z ideą przedstawioną przez Adama Pierończyka, wypełniła muzyka przeróżna, mniej bądź bardziej ukształtowana, za każdym razem jednak wypełniona treścią, co świadczyło o poważnym podejściu do tematu.

A było to granie z momentami totalnej improwizacji, popisowymi solówkami, niezwykle ciekawymi harmoniami, a także zaskakującymi brzmieniami. I nie tylko elektronicznymi, powszechnie używanymi we współczesnej muzyce, ale niezwykle wyszukanymi, przy użyciu kontrabasu czy choćby perkusji.

Przyznaję – niektóre naprawdę zaskakiwały oryginalnością, choć mogłoby się wydawać, że nic nowego w muzyce już nie da się wymyślić.

Nie będę wyróżniał kogokolwiek, by nie pominąć pozostałych. Było ich w końcu dwudziestu trzech – jeśli dobrze policzyłem.

Najpierw na scenie pojawił się Adam Pierónczyk, grający solo, potem w duecie ze Sławomirem Kurkiewiczem, w końcu z zespołem uzupełnionym Dominikiem Wanią, Dawidem Fortuną i Dj-em Epromem.

Stwierdziłem, że mam do czynienia z bardzo edukacyjnym projektem. Z jednej strony uświadamiającym, czym jest prawdziwa, wartościowa wypowiedź muzyczna, czym jest język wypowiedzi, czym styl muzyczny. Z drugiej, jaki wpływ na wspomnianą wypowiedź wywiera kolejny dokładany instrument.

Każda z tych części miała swój odrębny klimat, a stanowiła jakby ciąg dalszy snutej subtelnie opowieści.

Aż w końcu nastąpiła prawdziwa jej kulminacja, będąca wynikiem narastającego napięcia, stworzonego wręcz transową, rytmiczną muzyką, w której wspomniana elektronika odegrała niebagatelne znaczenie.

Osadzony w tym wszystkim saksofon Pierończyka unosił się w tym szalonym pędzie, by wreszcie oddać zrozumiałą i bliską mi istotę czegoś, co nazywamy powszechnie ciszą. Tyle, i aż tyle w przeciągu pół godziny? Chciałbym to usłyszeć na płycie.

Następne dwa wieczory miały przede wszystkim wyróżniające się początki i zakończenia.

W obu przypadkach szeroko otwierałem oczy z zachwytu nad pięknem, jaki roztaczała prezentowana muzyka.

Za pierwszym razem dwa kontrabasy grały ze sobą jakby stanowiły jedność, albo jakby doskonale siebie uzupełniały, co rusz zmieniając formę swojej osobistej rozmowy. Inspirowane głosem pozwoliły sobie nawet na przepiękną śpiewność. To moment, który natychmiast ukierunkował z kolei wokalizę, niby oszczędną, a pełną zarazem różnych emocji. Niesamowita harmonia.

Finał koncertu był kontynuacją ich opowieści. Wzbogacony dźwiękami wszystkich uczestników pokazywał niesamowite piękno zawartych w niej wszystkich kolorów. Doskonale przemyślana całość – pomyślałem z żalem, że trwała zbyt krótko.

A w środku koncertu.. no, bywało różnie. Na szczęście nie były to diametralne różnice, by mieć żal do kogokolwiek z występujących. A tym bardziej nie podważały sensu tworzenia takich projektów, a może przeciwnie, pokazywały, jak bardzo są potrzebne i rozwijające.

Na zdjęciu: Natalia Kordiak, Marta Wajdzik, Andrzej Święs, Grzegorz Nagórski, Rafał Sarnecki, Alan Wykpisz, Mateusz Kołakowski, Grzegorz Pałka, Jakub Paulski.

Ostatni spektakl także tego dowodził. Bezsprzecznie, spotkanie muzyków, którzy wcześniej nie mieli ze sobą nic wspólnego, potrafi uruchomić o wiele większą kreatywność. Myślę, że odczuł to każdy z jego uczestników.

Trzeba przyznać, że mieliśmy ponownie do czynienia z genialnym wstępem, na który złożyło się oryginalne połączenie skrzypiec z harmonijką i pięknymi dźwiękami fortepianu.

A propos, nie przysłuchiwałem się dotychczas rozwojowi harmonijki, mającej możliwość używania elektroniki dla swoich potrzeb. Od teraz będę zwracał na to baczniejszą uwagę.

Zakończenie, jako zbiór wszystkich form, które pojawiły się podczas całego wieczoru – znakomity pomysł! Zwłaszcza, że niesamowicie spójnie zabrzmiały poszczególne jego części. No i… proszę docenić sekcję rytmiczną, schowaną z tyłu, złożoną z basu i perkusji. Tak, lubię odkrywać, że ktoś wciąż potrafi się rozwijać…

Na zdjęciu: Kasia Pietrzko, Kamila Drabek, Mateusz Smoczyński, Marek Napiórkowski, Max Olszewski, Kacper Smoliński, Joaquin Sosa, Bartek Prucnal, Jakub Mizeracki.

Pozostaje pytanie, czy nie warto zachować pomysłu na takie koncerty festiwalowe w następnych edycjach. Bez względu, czy będą one pandemiczne, czy normalne z publicznością, wydaje się, że stanowią ciekawą formę zarówno pokazywania polskiej muzyki improwizowanej, jak również angażowania polskiej młodzieży, czyli uruchamiania w niej chęci ciągłego szukania, znajdowania własnego stylu, tworzenia wspólnoty, będącej w konsekwencji przyszłością naszej sceny muzycznej. A na tym chyba powinno nam teraz najbardziej zależeć?

Tomasz Handzlik – dyrektor Jazz Juniors: do kogo by tu zadzwonić, i spytać, czy za rok będzie jeszcze ten covid?:)

Poleć znajomym / udostępnij: