Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Ostatnio napisałem:

New Trio nadal jak nowe!

New Trio ma w sobie wręcz nieziemską energię, przed którą nie sposób się obronić, czego byłem świadkiem podczas koncertu w ramach Letniej Akademii Jazzu.

Patrzyłem na powolne podnoszenie się widowni, dziękującej oklaskami za niesamowite przeżycia, jakby nie chciała się obudzić z głebokiego snu, który sprawił jej mnóstwo przyjemności. Mogło się wydawać, że nadal pozostawała w tym przedziwnym świecie muzyki z obawą, że zbyt wiele może utracić po przebudzeniu.

Wcześniej…
były momenty, że publiczność wręcz tańczyła, choć zapewne do tego się nie przyzna. Być może z nieśmiałości, próbując ukryć, że poddała się zupełnie muzyce, albo po prostu sama tego nie zauważyła, próbując uchwycić wszystkie dźwięki.

Przy okazji tych tańców, po raz kolejny można było odkryć inspiracje polską muzyką ludową, zarówno w kompozycjach Zbigniewa Seiferta, jak również utworach z repertuaru New Trio. To naprawdę fasynujące, że ktoś potrafi je oddać w tak perfekcyjny i emocjonalny sposób.

Nie zamierzam porównywać znanych tematów Seiferta, z autorskimi propozycjami zespołu New Trio, jedynie chciałbym podkreślić, jak niezmiernie cieszy wpływ naszych motywów ludowych na współczesną muzykę improwizowaną.

Na pewno można je zauważyć w muzyce granej przez New Trio, w składzie: Mateusz Smoczyński – skrzypce, Jan Smoczyński – hammond, Michał Miśkiewicz – perkusja.

Tak, z jednej strony oryginalne improwizacje na skrzypcach – jak mi się zdaje, będące wyrazem dojrzałości artystycznej, choć nadal nie pozbawione chęci poszukiwania – z drugiej, elementy polskiego folkloru oraz amerykańskie brzmienie hammonda – z którego, jak się okazuje, w dalszym ciągu można czerpać pełnymi garściami – a pomiędzy ciekawie rozbudowane partie perkusji…
Ech, naprawdę oryginalna mieszanka, ukazująca możliwości poszczególnych muzyków, a także podkreślająca istotę poszczególnych kompozycji w najmniejszych szczegółach.

Nie rozpatrując jednak każdego pojedynczego dźwięku, chciałbym powrócić raczej do myśli, od której zacząłem, dotyczącej energii w muzyce New Trio.

Aha, najpierw po raz ostatni o publiczności, stanowiącej doskonałą perspektywę do opisywanych wydarzeń…
były też chwile zastanowienia, może zwykłej nostalgii, a może bardziej osobistego przeżycia u niekórych, słuchających w prawdziwym milczeniu. Widziałem to kilka razy tego wieczoru. Jakby emocja się zamieniała w prawdziwe drżenie. No, proszę nie mówić, że przesadzam, koloryzuję, że tak nie było:).

Tak samo bezpośrednio pozwolę się odnieść do New Trio, a zwłaszcza braci Smoczyńskich. Nie mówicie, że nie brakuje wam wspólnego grania w tym składzie. To słychać!

Mijają lata, a New Trio tak samo nowe, grające z taką samą energią, jak na początku, gdy pełni entuzjazmu nagrywaliście pierwsze nagrania. Ten głód wspólnego muzykowania sprawia, że roznosi was energia, oddziaływując dokładnie w taki sam sposób na publiczność.

I nie mam obawy, że gdybyście częściej koncertowali, mogłaby przestać tak działać:)… od czego są bowiem doświadczenia, o które chyba najbardziej chodzi w muzyce improwizowanej.

fot: Przemek Sikora (www.muzyczneobrazki.pl)

Poleć znajomym / udostępnij: