Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Anna Gadt naprawdę oddycha – relacja z koncertu w Warszawie!

Tytuł relacji wydaje się naturalną kontynuacją rozważania istoty odychania, mającego swój początek w tekście o płycie Anny Gadt „Breathing”.
http://piotrbielawski.natemat.pl/80655,anna-gadt-oddycha-szczesciem-na-plycie-breathing-wyraznie-to-slychac
Ten krótki opis koncertu promującego najnowsze jej wydawnictwo, oddaję państwu w poczuciu, że „wciąż mnie intryguje odkrywanie piękna tego oddychania”. A może fascynuje mnie jeszcze bardziej, po tym, co zobaczyłem i usłyszałem:).
AniaGadt
Najpierw ujrzałem oczy przepełnione radością, chwilę później poczułem, jakbym znalazł się dokładnie w miejscu, w którym mają miejsce zdarzenia zarejestrowane na płycie. Tymczasem siedzieliśmy w kawiarence, zamiast w przytulnym mieszkaniu, czy studiu nagraniowym, dającym poczucie takiego samego wyciszenia. I stwierdziłem, że Annie Gadt nie potrzeba naprawdę wiele do stworzenia choćby odrobiny niepowtarzalnego klimatu. Ot, może przydać się mały stolik i zwyczajny ruch ręki, zakończony uderzeniem pierścionka o jego kwadratowy, drewniany blat, aby nadać rozmowie odpowiedniej melodii.

Gdy zobaczyłem scenę, z pozostawionymi na niej instrumentami, natychmiast zrozumiałem, jak bardzo opisana przed chwilą umiejętność przyda się występującym tego wieczoru.
Przyznam, że dotychczas odbierałem refleksję dotyczącą oddychania, będącego całym naszym życiem, jako stanowiącą ogrom wrażeń, składających się pośrednio i bezpośrednio na sens ludzkiego istnienia. W takim razie, jak wszystko ogarnąć w niewielkiej przestrzeni? Tym bardziej zdając sobie sprawę, że potrzeba wiele czasu, czyli wielu chwil, aby odnieść się do tego tematu w sposób kompletny.
Ale czy trzeba podjąć takie szerokie rozważania? Przecież to osobista płyta, mająca ukazywać zaledwie jedno oddychanie… jej oddychanie.

Nie wiem, jak zostaną odebrane moje słowa, ale powiem szczerze, że Anna Gadt naprawdę oddycha!

Tak chciałbym zakończyć moją relację, nic więcej nie dodając, bo przecież w tytule recenzji jej płyty napisałem, że Anna Gadt oddycha prawdziwym szczęściem.
Pozostawię to jedno zdanie, mając nadzieję, że tym bardziej zachęcę wszystkich do wybrania się chociaż raz na jej koncert.

Teraz, wszystko poniżej niech będzie wytłumaczeniem, dlaczego ten raz może sprawić, że zechcą państwo bywać na tych koncertach o wiele częsciej…
A tak naprawdę się stanie, gdy posłuchają niesamowitych improwizacji muzyków RGG, które pozwolę sobie opisać krótko i zwięźle: perkusista wykorzystujący pusty regał po płytach, pianista wchodzący wręcz do fortepianu, kontrabasista nadający wszystkiemu prawdziwie korzenną, jazzową pulsację, jakby chciał powiedzieć: ja po prostu to zagram.
Jestem pewny, że poczują państwo potrzebę wybrania się ponownie na koncert Anny Gadt, gdy uchwycą coś niesamowicie osobliwego w jej postaci, wsłuchanej w ich granie, a także odkrywającej w tym samym czasie kolejne momenty, które natychmiast zaczynają dopełniać to wspólne tworzenie.
Wracając po raz ostatni do artykułu z www.piotrbielawski.natemat.pl, bo tych rodzajów oddechów można odnaleźć w sobie niezliczoną ilość. Po ten ostatni, o którym Anna Gadt opowie w wywiadzie – zapraszam w najbliższy poniedziałek do audycji Jazzy Monday, w Radiu Łódź.

Poleć znajomym / udostępnij: