Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Ether Jazzu poleca: Jest sześć pór roku według Grzecha Piotrowskiego…

six

Zaczynam słuchać płyty Grzecha Piotrowskiego „Six Seasons” i natychmiast zauważam, że odchodzą gdzieś daleko sprawy, które zaledwie przed momentem całkowicie mnie pochłaniały, a uruchamia wyobraźnia, ulegająca niezwykle sugestywnej muzyce.

Pod wpływem sześciu pór roku z tej płyty, przeżywam kolejne okresy dorastania, stwierdzając, że wyglądają zupełnie inaczej, niż zapamiętane z mojego życia. Pozwalam sobie na refleksję, czy nie za pięknie zostało w nich ukazane przemijanie, aby dojść do konkluzji, że wszystko polega na tym, co zachowujemy w naszych wspomnieniach. Jeśli bowiem pielęgnowaliśmy każde najmniejsze piękno, nie ulegając jego wszechobecnym iluzjom, będziemy w stanie odtworzyć nawet najodleglejszą przeszłość w podobny, bądź nawet taki sam sposób, jak Grzech Piotrowski.

Tutaj zaczynam rozmyślać nad sposobem na zachowanie w sobie całego tego bogactwa, które powinno uwrażliwiać człowieka, a jednocześnie nad klasyczną formą muzyki na płycie „Six Seasons”.

Dociera do mnie, że muzyka klasyczna chyba najbardziej nadaje się do opisywania upływającego czasu, przy zachowaniu jego ciągłości i ciągłej zmienności. Bezsprzecznie, można w niej także ukazać wielość wspomnianego piękna, bez względu czy mówimy o niezwykle rozbudowanych kompozycjach, czy kameralistyce.

Na pytanie, jak nie pozbywać się choćby najmniejszej cząstki naszej wrażliwości, by stanowiła jej podstawę do końca życia, nie jestem w stanie odpowiedzieć. Zasadniczo kierujemy się instynktem, na dodatek w dzieciństwie bez jakiegokolwiek udziału świadomości, która przychodzi z wiekiem. Jedyne co nam pozostało, to nieustanne ćwiczenie wyobraźni.

Dlaczego o tym piszę? Bo obserwuję zmieniające się pory roku oczami małego Grzecha Piotrowskiego, dojrzewającego, aż w końcu tego, którego poznałem całkiem niedawno. Jak dla mnie, ganialnie potrafi na tej płycie pokazać bezkrytyczne spojrzenie dziecka, zachwyconego zmieniającymi się porami roku, przeplatając ten obraz niezwykle wyrafinowaną refleksją dotyczącą przemijania.

Stosuje w tym celu wiele środków wyrazu…
… tak, wspomniana klasyczna forma stała się podstawą dla tego dzieła, w którym wiele nawiązań do różnych epok, a także do muzyki ludowej, w tym również nam bliskiej, rozpoznawalnej, pochodzącej z polskiej tradycji.

Co sprawia, że muzyka Grzecha Piotrowskiego na płycie „Six Season” brzmi tak sugestywnie? Zadziwające, ale swoistego rodzaju poetyka zawarta w przepięknych melodiach, choć z definicji określa coś ulotnego, nieuchwytnego, zostaje perfekcyjnie ujęta w ścisłych ramach. I nie ma tu mowy o jakiś niedopowiedzeniach. A to ułatwia odczuwanie tej muzyki, a może nawet zrozumienie wszystkich jej sześciu części, czyli „Przedwiośnia”, „Wiosny”, „Lata”, „Jesieni”, „Przedzimia” i „Zimy”.

Nie odnoszę się do samego pomysłu i tytułu. Wszystko zostało opisane wewnątrz płyty. Wystarczy usiąść wygodnie, poczytać, włączyć płytę…
Tylko proszę się nie zdziwić, że na dłuższą chwilę pozbędą się państwo otaczającej was rzeczywiostości.

Aha, jeszcze jedna niezmiernie istotna sprawa. Płyta została nagrana w mistrzowskim składzie: Grzech Piotrowski – sax, Marcin Wasilewski – piano, Mariusz Patyra – violin I, Mateusz Smoczyński – violin II, Aleksandra Nikiel – Jarosińska – viola, Krzysztof Lenczowski – cello, Jarosłwa Stokowski – double bass, Robert Luty – drums.

Poleć znajomym / udostępnij: