Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Nie boję się New Bone, choć piszą o sobie „nowa krew w ciele polskiego jazzu”:)

Najpierw myślałem, że nowa płyta New Bone „Destined” podnosi z fotela wraz z pierwszymi dźwiękami, by zabrać człowieka w niesamowitą podróż z dreszczykiem, ale po kilku tygodniach już wiem, że każe wyruszać naprawdę! Wszystko, co napiszę od tej chwili, będzie szeregiem zapisków z wakacji. Wyruszajmy…

[i]We’ll See…[/i]
Nie ma zbyt dużo czasu na zastanowienie, nie mówiąc spakowanie potrzebnych rzeczy. Pierwsze dźwieki nie pozwalają czekać na ciąg dalszy, spokojnie popijąc kawę. Załóżmy w takim razie, że rozlana resztka zatrzymuje nas jeszcze na moment – bo jesteśmy zbyt dobrze ułożeni, więc musimy najpierw posprzątać – a z fusów wróżmy prawdziwą doskonałość. Ich doskonałość, czyli muzyków tworzących zespoł New Bone: Tomasza Kudyka, Marcina Ślusarczyka, Pawła Kaczmarczyka, Macieja Adamczuka i Dawida Fortuny oraz Jana Pilcha i Tomasza Grzegorskiego. A w naszym przypadku ten rozmazany obraz na stoliku staje się tym, co mamy, czy zapowiedzią, przyszłością, przeznaczeniem, przesłaniem?
Koniec zatrzymania. Wracając do myśli początkowej o rzeczach zabieranych ze sobą, kto powiedział, że wszystko, co nam się dotychczas udało jest tym do czego dążymy? Z wrażenia, że może pragniemy czegoś innego, albo, że choćby czasami chcielibyśmy inaczej, wsiadamy za kierownicę i w drogę. Dokąd? Pierwszy autoradar przekonuje, że nie można tak po prostu, bez jakiegokolwiek planu.

[i]Straight and Swingly… [/i]
W samochodzie klimat, z klimatyzacją i nagłośnieniem na dwie strony. Przesuwające się krajobrazy pokazują, jak bardzo może zmienić sie rzeczywistość tuż za zakrętem, nie mówiąc gdzieś dalej, w miejscach odczuwanych instynktownie, ale czy dobrze znanych? Tak jest dokładnie z ich graniem. Bez wątpienia to klasyczne frazy z pięknymi melodiami, zacierającymi granice między pamięcią a poznawaniem zupełnie nowej, bardzo młodzieńczej muzyki improwizowanej. I znowu brak możliwości na zastanowianie, po prostu oddajesz się słuchaniu, patrzeniu, podążaniu.
Moja opowieść nie przedstawia chronologii na płycie- zwracając uwagę, że tytuł tej części artykułu znajduje się dopiero pod koniec albumu „Destined” – jednak nie jest jedynie nieuporządkowanym zbiorem wspomnień z wakacji. Kolejność poszczegółnych rozdziałów, nazywanych tytułami kompozycji z nowej płyty New Bone, powstała po wielokrotnym jej przesuchaniu. Jak się okazało to płyta do słuchania nie tylko w zaciszu domowym. Teraz o tym, czy do słuchania samemu, czy dla dwojga siedzących sobie w domu, albo patrzących dokładnie w tę samą stronę pomiędzy szybkimi pasami autostrady, chwilę poźniej między ściśniętymi domami tuż przy drodze, z życiem na jej krawędzi i końcem nieznanym.

[i]Aby tak właśnie wszystko opowiedzieć, trzeba zacząć od „New Ballad For…”, wysłuchać „At Last Free” i zakończyć utworem zamykającym całość „Oh! The End”…[/i]
Już tytuły wskazują, czym staje się opisana przeze mnie podróż, w której każdy może wziąć udział. Znakomity moment na stwierdzenie, że najnowszy krążek New Bone może przekonać do jazzu także mniej zainteresowanych tego rodzaju muzyką, wciąż zaspokajając potrzeby prawdziwych melomanów. Melodyjność nie jest bowiem jedyną siłą kompozycji Tomasza Kudyka. Proszę wsłuchać się dokładnie w aranżacyjne rozwiązania sekcji dętej, poddać się delikatności fortepianu, odnaleźć wszystkie inspiracje ukryte w różnorodnej rytmice na tej płycie, a także otwierając swoją wyobraźnię, proszę odkryć miejsca, z których pochodzą.

A propos wyobraźni, biorąc pod uwagę wakacyjny aspekt mojej podróży, raz grają upalnie, rozpalając i rozleniwiając zarazem, innym razem burzowo, aż tak bardzo, że wręcz widzisz, jak zbliża się ulewa z każdym kilometrem, a ty samotnie w środku lasu, nocą, bądź tuż przed świtem, czekając..
Tutaj pojawia się „The End”, zostawiając otwarte pytanie, co dalej?
Tak, tak, choć niby klasyczna forma tych utworów może sugerować zamkniętą ich formę, wiele się dzieje w improwizacjach, dając możliwość własnej interpretacji poszczególnych tematów.
I koniec wakacji…
Żałuję tylko, że nie spotkałem ich na trasie, a wiem,że grają.

Poleć znajomym / udostępnij: