Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Jaką płytę na prezent? Może Big Band Śląski – A Wide Spectrum!

Słucham i …
… jestem w świecie, którego nie ma, albo przynajmniej nie było przez jakiś czas. Grały w nim przeróżne orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym.


To się nie wróci – jak mawia klasyk. Krytyk jazzowy natychmiast to uzasadni, tłumacząc, że przecież muzyka improwizowana w coraz mniejszym stopniu opiera się na wspomnianym swingu, poszukując innych podstaw do swojego tworzenia. Korzysta chociażby z odmiennych rozwiązań harmonicznych, z innych środków wypowiedzi, elektroniki, w końcu z nowoczesnych technologii, wpływających nie tylko na nagrania studyjne, ale decydujących także o brzmieniu koncertowym.


Inaczej się więc dzisiaj słucha, niż przed laty, gdy grały przeróżne orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym.


A owa estetyka nie polega jedynie na założeniu stylowego garnituru, czy fraku z innej epoki. Uśmiechu, skinieniu głową i odsłonięciu melonika, albo pocałowaniu dłoni skrywanej pod jedwabną, albo koronkową rękawiczką dystyngowanej damy. Wyraża się nieustanną elegancją, przenoszoną na słowa i dźwięki, traktowane z niezwykłą pieczołowitością. Z szacunkiem dla słuchacza, a szczególnie jego uszu, poprzez które mają oddziaływać na wszystkie jego zmysły.


Tak, estetyka też już inna, niż przed laty, gdy grały przeróżne orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie.


Choć to nie oznacza, że jej w ogóle nie ma w dzisiejszym świecie. Istnieje, tak jak wciąż żyje w nas dorobek Ellingtona, Goodmana, Millera. Trzeba go tylko odnaleźć, ponownie odkryć jego bogactwo. I nie trzeba poprzestawać na jego odtwarzaniu. Lepiej zainspirować się archiwalnymi nagraniami, natychmiast przenieść do współczesności, a potem napisać własne utwory, z uwzględnieniem wszystkiego, co stanowi wartość we współczesnej muzyce, a z czego w takim razie trzeba koniecznie skorzystać.


By znowu nam grały big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym. Zachwycając pięknem melodii i wykonania, jak przed laty.


Jest nam potrzebny ten zachwyt, jakbyśmy mieli na nowo uczyć się szacunku do muzyki, na nowo zrozumieć, jak ważnym elementem pozostaje dla naszego szeroko rozumianego rozwoju. A może w przyszłości, żeby dać kolejną podstawę do szukania i znajdowania czegoś odkrywczego dla następnych pokoleń, chcących improwizować. Możemy o tym pomyśleć, zanim zapędzimy się w ślepy zaułek improwizacji. I by wszystko było jasne, nie ma to nic wspólnego z zawracaniem kijem Wisły. Raczej z zastanowieniem, do czego dążymy.


Wracając… . kiedyś grały pięknie orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym.


I teraz też grają! Choć wydawało się, że zaginęły, straciły sens, przestały być modne. Jeśli wreszcie wróciły dzięki covidowi – chwała mu za to, i tylko za to. Odnoszę się do niego jedynie dlatego, że po pierwszej fali pandemii powstał Big Band Śląski. Na jego czele stanął Grzegorz Nagórski – wybitny puzonista, kompozytor, pedagog. W składzie znalazło się wielu znakomitych muzyków, którzy myślą najwyraźniej podobnie do mnie, skoro postanowili pójść drogą, opisywaną przeze mnie powyżej.


Kiedyś więc grały te wszystkie orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym.


I grają nadal! Znam kilka, w tym właśnie Big Band Śląski – jedyną tego typu profesjonalną orkiestrę jazzową działającą w Polsce. Właśnie pojawiła się płyta „A Wide Spectrum”, która jest tego najlepszym dowodem.


To debiut płytowy Big Bandu Śląskiego, pokazujący nad wyraz szerokie możliwości tego składu, wielość inspiracji, a co za tym idzie, nie ograniczanie się w poszukiwaniu współczesnego języka wypowiedzi. Repertuar został specjalnie napisany i zaaranżowany dla orkiestry. Majstersztyk – tak się dawniej mówiło, prawda? Jego twórcami są: Michał Tomaszczyk, Paweł Tomaszewski, Michael Philip Mossman, Tim Walters i Grzegorz Nagórski.


Wspominałem o znakomitościach w składzie big bandu. Bardzo proszę: Dawid Główczewski, Daniel Bober, Jarosław Bothur, Marcin Żupański, Grzegorz Czuchaj, Sławomir Firut, Krzysztof Bukowski, Paweł Palcowski, Klaudiusz Kłosek, Sebastian Wieczorek, Jakub Moroń, Karol Pistelok, Piotr Krawczyk, Bogusław Kaczmar, Paweł Tomaszewski, Mateusz Szczypka, Michał Kapczuk, Michał Dziewiński… mam nadzieję, że wszystkich wymieniłem. Zbiór różnych generacji i spojrzeń na improwizację. Mieszanka wybuchowa, nad którą na szczęście czuwa Grzegorz Nagórski.


Kiedyś więc grały te wszystkie orkiestry, od filharmonicznych, po mniejsze dancingowe oraz big bandy jazzowe, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym.


I grają nadal. Teraz gra Big Band Śląski! Jak gra? Zdradziłem po krótce, w częściach, czyli następujących po sobie akapitach. Bez uzasadniania, która z myśli odnosi się do którego utworu. Nie wydaje mi się to konieczne. Poza tym, wolę nie podpowiadać, nie uprzedzać, nie sugerować, a pozostawić każdemu całkowitą przyjemność słuchania.


Na płycie „A Wide Spectrum” nie ma słabego momentu. Jest wiele zaskakujących, naprawdę trudnych wykonawczo, genialnych brzmieniowo, niesamowicie klimatycznych, pięknych barwowo… Wystarczy? Można usiąść i zasłuchać się zupełnie, wyłapując fantastyczne partie solowe, odkrywając różnorodność inspiracji i brzmień, poddając się melodii i zapominając o tym, co wokół. I być szczęśliwym. Bo po to grają, by dawać radość.


Niech więc gra Big Band Śląski, jak kiedyś orkiestry, łączące w swojej muzyce elementy swingu, improwizacji jazzowej, jak również rozrywki na niezwykle wysokim poziomie wykonawczym, a także estetycznym. Niech nam gra nie tylko w święta…

Poleć znajomym / udostępnij: