Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

Nie śpiesz się chociaż przez moment. Po prostu usiądź i posłuchaj. Soundcheck V „Martin Luther: Suite For Jazz Quartet”

Tytuł oddaje prawie wszystko, a przede wszystkim podkreśla, jak wielką radość sprawiło mi słuchanie tej suity. Jak sądzę, jednoznacznie wskazuje, że płytę szczerze polecam do słuchania.

Bo po co to kryć, po co tworzyć jakieś sztuczne napięcie, mające zatrzymać czytelnika do samego końca mojego recenzowania. Raczej trzeba zainteresować, wciągnąć w tematykę, by rzeczywiście poświęcił chwilę i posłuchał. I poddał się prawdziwym emocjom ukrytym w tej muzyce, których bogactwem naprawdę można się zachwycić.

Tak, emocje mają zawsze ogromne znaczenie w muzyce. Tym razem spełniają podwójną rolę.

Przede wszystkim uruchamiają naszą wrażliwość. Dzięki temu jesteśmy w stanie dotrzeć do istoty tej muzyki, poczuć całym sobą jej nasycenie emocjonalne, prowadzące jak po sznurku do odkrycia, jak niezmienna pozostaje w dalszym ciągu wspomniana istota.

Jakby opisywali nas samych, widząc, jak reagujemy na ich granie. Jakby owa obserwacja stanowiła pierwszą podstawą do improwizowania.

Tutaj dobrze byłoby wymienić muzyków zespołu Soundcheck V, zanim postawię tezę, że Maciej „Kocin” Kociński…

Grają: Maciej „Kocin” Kociński – saksofon, kompozycje, Krzysztof Dys – fortepian, Andrzej Święs – kontrabas, Krzysztof Szmańda – perkusja.

Nie, nie tylko Marcin „Kocin” Kociński, ale wręcz wszyscy wyżej wymienieni niezwykle umiejętnie balansują pomiędzy doświadczeniem, a doświadczaniem – wracają do tezy, która miała teraz nastąpić.

Tyle, że mam wrażenie, jakoby nie samo pragnienie znalezienia nowych środków do wypowiedzi, a pewność ich znalezienia wyznaczała im kierunek do poszukiwań.

Czyli dojrzałość? Na pewno – od razu sobie odpowiedziałem. I natychmiast zarzuciłem mojej myśli trywialność, analizując, co jeszcze pozwala mi sądzić, że improwizacja w ich przypadku nabiera kształtu doskonałej, przemyślanej formy. Bez dwóch zdań różnorodnej rytmicznie, harmonicznie i brzmieniowo.

Z genialnymi partiami solowymi zarówno saksofonu, jak również pozostałych instrumentów. Z przepiękna po prostu melodyką. Przepiękną!

W końcu z odpowiednią dla wszystkich elementów proporcją, pozwalającą zachować odpowiednią koncentrację przez cały czas słuchania.

A ona jest niezbędna, by wreszcie zrozumieć, że proporcja jest swoistego rodzaju ramą dla całej historii, będącej inspiracją do stworzenia tej płyty.

Czas więc wrócić do emocji, bowiem ich rolą w przypadku opisywanej suity jest również dotarcie do refleksji zawartych w odpowiednich tytułach. „Soli Deo Gloria”, „Solus Christus”, czy choćby „Thank You My Lord” mają swój ciężar gatunkowy, mogący utrudnić zrozumienie całości .

Ale przecież określają także nasze emocje, którym zapewne wielokrotnie ulegamy.

Bezsprzecznie, emocje stanowią najdoskonalszą płaszczyznę do zagłębiania się w tematykę płyty. I w siebie…

Wystarczy do nich dotrzeć podczas grania, oddać ich prawdziwość, by rzeczywiście z łatwością odkryć sens i powagę rozważań, będących drugą podstawą tego albumu.

Podstawą, zaczerpniętą z polemik i katechez Marcina Luthera – reformatora, zmieniającego kościół, religię i kulturę.

Najwyraźniej to postać niezwykle ważna dla Macieja „Kocin” Kocińskiego, skoro poświęcił mu swoją nową płytę Soundcheck V – Marcin Luther: Suite For Jazz Quartet.

Najwyraźniej – i wcześniej czy później na pewno go spytam, jak ważną.

Tymczasem drogi czytelniku, nie śpiesz się chociaż przez moment. Po prostu usiądź i posłuchaj…

Poleć znajomym / udostępnij: