Piotr Bielawski Radio

Ether jazzu – blog na temat muzyki Piotra BielawskiegoPiotr Bielawski Blog:

O ogromnej tęsknocie, do której opowiedzenia było potrzebne aż trio Piotra Matusika…

Lubię od samego początku słuchania odczuwać, że nie mam do czynienia ze zwykłym zbiorem utworów, ale z prawdziwą historią, w której największe znaczenie ma upływ czasu, będący najdoskonalszą osią każdej opowieści.

Pojawia się pierwszy utwór, pod tytułem „Longing”, i mam od razu wrażenie, że czas rzeczywiście zaczyna biec w określonym kierunku. To poczucie jest dokładnie tak samo silne, jak tytułowa dla niego tęsknota, której rozmiaru jeszcze nie znam, ale zaczynam odczuwać niezwykle intensywnie.

Tak tęskni Piotr Matusik na płycie „Independence”, którą właśnie debiutuje.

Piotr Matusik jest absolwentem wydziału jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie fortepianu prof. dr hab. Wojciecha Niedzieli, z którym od października 2015 roku koncertuje w duecie fortepianowm. Występuje także u boku Bartosza Dworaka, czy Grzecha Piotrowskiego. Jest liderem zespołu Piotr Matusik Quartet, który wykonuje kompozycje Chicka Corei. Poza jazzem zajmuje się również muzyką alternatywną, elektroniczną. Zdobył między innymi uznanie na międzynarodowym konkursie na kompozycję jazzową w Belgii – BJazz 2016,
I miejsce w siódmej edycji „Novum Jazz Festiwal” w Łomży/2014, stając się Nadzieją Jazzu,
Grand Prix podczas 37 Jazz Juniors oraz Grand Prix Bielskiej Zadymki Jazzowej z Bartosz Dworak Quartet.

Tak, osobistość wypowiedzi jest pierwszą zaletą, jaką u niego dostrzegam. Zresztą, nie tylko u niego, biorąc pod uwagę poszczególne fragmenty całości, ukazujące genialne popisy kontrabasisty Alana Wykpisza, a także perkusisty Patryka Dobosza.

Można wielokrotnie zachwycać się techniką ich grania, albo niuansami, dzięki którym nawet najbardziej skomplikowane struktury nie przeszkadzają w zachwycie nad melodyką poszczególnych kompozycji.

Można rozważać precyzję zarówno poszczególnych dźwięków, jak również akcentów, stanowiących punkty zwrotne dla opowiadanej historii. Jednak bez względu na wszystko, powinno się mówić o ich ogromnej dojrzałości, dającej każdemu z wymienionych możliwość korzystania ze wszystkich wspomnianych elementów z totalną świadomością.

Bez dwóch zdań, dojrzałość i świadomość na pewno stanowią kolejne podstawy ich tworzenia. Wpływają nie tylko na muzykę, ale zasadniczo na bogactwo emocji, towarzyszących Piotrowi Matusikowi.

Prawda jest taka, że on sam próbuje sobie z nimi poradzić. Przynajmniej mam takie wrażenie, kiedy gra solo na fortepianie. Słucham, i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że czas wtedy naprawdę zwalnia. Wydaje się, jakby analizował w tym czasie przeszłość, selekcjonując pojawiające się wspomnienia, aż do chwili następnego zagubienia, a wtedy…

… kontynuuje ze swoimi muzykami improwizowanie, czekając na odpowiednią perspektywę do dalszych rozważań.

Paradoksalnie jednak do tego, co powiedziałem przed chwilą, w jego muzyce nie ma z kolei jakiegokolwiek zwątpienia. Wszystko ma odpowiednie proporcje i perfekcyjne wręcz dopracowanie. Właściwe są podziały rytmiczne, odpowiedniej długości fragmenty improwizowane, doskonałe jest stopniowanie napięcia od pierwszego, po ostatni utwór na płycie „Independence”.

To sprawia, że słucha się tej opowieści bez jakiegokolwiek znużenia, jako jednej spójnej całości. Tylko nie wiem, czy jego tęsknota znajduje w końcu ukojenie…

Nie wiem, czy nie chce zagłuszyć jej elektroniką, której używa, aby pokazać fascynację również tego typu eksperymentowaniem.

Zapewne korzysta z elektronicznych instrumentów, ponieważ chce się w pełni wypowiedzieć na swojej debiutanckiej płycie. Rozumiem taką potrzebę. Jednak to nie zamyka tematu, nie usprawiedliwia pojawienia się syntetycznego brzmienia.

Powrócę do świadomości, przypominając, że wszystko przez niego zostało szczegółowo przemyślane. Ewidentnie potwierdza to ostatni utwór na płycie „Sound Of Evolution”, w którego zapisie odgaduję sugestię, że historia wciąż się toczy i ewoluuje, bo przecież rzeczywistość podlega ciągłym zmianom, a wspomniany czas nigdy się nie zatrzymuje.

Mam w takim razie nadzieję, że stanowi jednocześnie zapowiedź ciągu dalszego – czego sobie i wszystkim życzę:).

A tak na marginesie, specjalnie nie tłumaczę tytułu płyty Piotr Matusik Trio – Independence. Mogę jedynie zdradzić, że niezależność i wolność mają ogromne znaczenie dla jej autora, w aspekcie patriotycznym, osobistym, a także artystycznym. I przypuszczam, że właśnie w takiej kolejności.

Poleć znajomym / udostępnij: